• Guru sekty puszcza bąka

    Pisałam już o różnych domorosłych genetykach oraz ich koncepcjach na temat in vitro. Bruzda księdza Oko, hipoteza radnego PiS-u z Krakowa, poparta jego własnymi wydzielinami mózgowymi, że dzieci in vitro, są jak modyfikowane genetycznie truskawki bez smaku. Teraz doszedł nowy znawca problemu, mędrzec genetyczny, szef gdańskich radnych PiS-u Kazimierz Koralewski. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pisowscy truciciele

    Smog w miastach, na wsiach i kurortach. W Warszawie, Krakowie czy w Spale przekracza dopuszczalne normy. Minister Szyszko, ten pan od stodoły wartej pół miliona, o której zapomniał w oświadczeniu podatkowym, przekierował kasę na walkę ze smogiem, na konto imperium ojca Rydzyka. To jasne, bo jak ludzie będą umierali na choroby krążenia to trzeba będzie ich po katolicku pogrzebać. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Gardłowa sprawa posłanki Pieluchy

    Pewna nieznana dotąd posłanka, Beata Mateusiak – Pielucha, nagle zaświeciła w mediach jak gwiazda. A może raczej, by zostać w strefie porównań astronomicznych, zieje jak czarna dziura. Otóż wpadła na pomysł znany już z czasów Wypraw Krzyżowych, żeby innowierców pytać czy się nawrócą na właściwą, jedynie słuszną wiarę czy też nie. Pytanie zadawano przykładając ostrze do gardła, a więc wielu się w taki sposób nawróciło. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Kto ma prawo do Solidarności?

    Najwyższy czas zastanowić się kto ma prawo do napisanego solidarycą, kultowego znaku SOLIDARNOŚĆ, autorstwa wybitnego artysty, Jerzego Janiszewskiego. Znak został użyty podczas Czarnego Protestu. Pojawił się na plakacie w tle, z sylwetką kobiety na pierwszym planie. Nawiązywał do walki dawnej, prawdziwej solidarności. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Idźcie z blogiem. Czarny marsz oraz chór wujków i ciotek

    W środowiskach chroniących życie poczęte od plemnika (to wujowie i ciotki wprowadzą za chwilę, bo czemu nie?) zapanowało wzmożenie, gdy usłyszeli o planowanych czarnych marszach. Kobiety protestują przeciwko ochronie życia zygoty, kosztem ich życia i zdrowia? CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jak Misiewicz z Macierewiczem

    Tak mogą wyglądać ich rozmowy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wykluczenie smoleńskie

    Lech Kaczyński zaprosił na pokład samolotu lecącego do Katynia, swoją żonę Marię, mimo że ojciec Rydzyk nazwał ją czarownicą, która powinna poddać się eutanazji. Podpisała list w sprawie złagodzenia ustawy antyaborcyjnej. Zaprosił jeszcze 94 osoby z różnych opcji politycznych, feministkę Izę Jarugę, ludzi z SLD, nawet z PO, znienawidzonego przez PiS. To był gest pojednania, który skończył się katastrofą. Nie powinno lecieć jednym samolotem tylu generałów. Generalicja została mocno nadwerężona po wcześniejszej katastrofie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • PiS musi deptać

    Ze łzami w oczach wiele osób słuchało opowieści pięknej, starszej pani Haliny Jędrzejewskiej „Sławki”, o bohaterskim i najprzyzwoitszym człowieku, „Motylu”. Tak, tak, to prawie stuletni generał Ścibor - Rylski, który na „zlecenie” z góry ma stanąć przed sądem. Pani „Sławka” nie boi się PiS-u! Mówiła o tym, w jak trudnym położeniu znajdują się Powstańcy. Także materialnym. Bywa, że nie mają na leki, ale i tak najważniejsza jest godność, która została zdeptana. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Znów bunt w Poznaniu

    28 czerwca 1956 roku w Poznaniu, dokładnie 60 lat temu, robotnicy wyszli na ulicę. Rozpoczęli bunt robotnicy z Cegielskiego. Dołączyły inne fabryki, Zakłady Mięsne, Komuna Paryska… widziałam z bliska, ten gniewny pochód idący jeżyckimi ulicami! Mieszkałam tam. Mój starszy brat pracował w Cegielskim, które nazywały się Zakładami Stalina. Byłam dzieckiem, a dzieciom się nie mówiło zbyt wiele, żeby przypadkiem nie chlapnęły za dużo. Zachowano tajemnicę. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Współwinni morderstwa

    W POLITYCE wstrząsający tekst „Za spuszczonymi żaluzjami”. Kolejna kobieta bita, gwałcona, torturowana wreszcie jest spokojna. Wiecie dlaczego? Bo jest martwa. Jacek L., jej mąż, ksywa „Rusek”, 190 cm wzrostu, sto kilo wagi znęcał się nad Elżbietą (drobna blondynka, 150 cm wzrostu) całymi latami. I nad ich dzieckiem. Reagowały i pomagały - gdy mogły - jej przyjaciółki, była policjantka, sąsiadki, współpracowniczki. Bały się kata, bo bił każdego, gdy uznał że wszedł mu w drogę. Niesamowite jest to, że nie ma w tej historii mężczyzn! Sąsiadów, znajomych. Żadnego faceta, jakby żyła w mieście kobiet, w którym jest jeden jedyny mężczyzna (?) - oprawca. CZYTAJ WIĘCEJ