Grupa naTemat

Rozpirzyć Polskę

Rodzi się pytanie co gna prezesa Kaczyńskiego do nocnego rozpirzania kraju? Czy jeden niewielki facet z negatywną charyzmą, ciągle przodujący w sondażach braku zaufania, może zabrać nam konstytucję, wolność, poniżać, obrażać, inwigilować wszystkich bez dania racji? Jeśli jest psychicznie zdeterminowany to widać może. Zwłaszcza, że sam za nic nie odpowiada, bo wymigał się od funkcji premiera. Na razie. Razem z Antonim oraz Mariuszem spędził kampanię schowany za kanapą. To pozwoliło omamić część elektoratu i wygrać wybory. Naiwnych, którzy sądzili, że jak dostanie władzę, to będzie się starał skupić na rządzeniu. Dobrał sobie żądnych władzy, rozdętych pychą, zaczadzonych swoim nagłym wyniesieniem ludzi, którzy przekroczyli próg kompetencji. Dlatego w momencie przyjmowania bezprawnych ustaw czy uchwał „NAPRAWCZYCH” widzimy ich rechoczących w sejmie. Nie przejmują się wypowiedziami autorytetów prawniczych, wygrażają im pięścią. Teraz, k…a my!

Niezmiennie zamglony Macierewicz, frustraci jak Mularczyk, pognębiony za pierwszych rządów PiS przez Kalisza, odszczepieńcy jak Kurski czy Ziobro z Kempą, prokurator rodem z PRL Piotrowicz w parze z niby profesorką Pawłowicz, to wierna załoga tego samolotu lecącego na Polskę z ładunkiem nienawiści, który ma pod przykrywką naprawy, zniszczyć kraj. A naród ma siedzieć cicho w zamian za 500 zł na dziecko. Drugie zresztą i nie od razu, jak obiecywano.


Pamiętacie Kochani pilota Andreasa Lubitza? Gdy kapitan wyszedł do WC, Andreas zamknął drzwi, nastawił autopilota na zniżenie lotu i rozwalił samolot o zbocze alpejskie. Razem z nim zginęło 150 osób. Podobno Lubitz był w depresji, rzuciła go dziewczyna. Podobno mówił, że zrobi coś takiego, że wszyscy o nim usłyszą.

Było to tak zwane w psychologii SAMOBÓJSTWO ROZSZERZONE. Otóż, Jarosław Kaczyński stracił brata. Bliźniak to nie jest zwykły brat. Badania nad bliźniakami jednojajowymi pokazują, że nawet rozdzielone chorują w tym samym czasie, bywa, że umierają razem. Brat zginął w katastrofie a jego bliźniak Jarosław żyje. Wierzę, że jest w ciężkiej depresji, że sobie nie radzi ze stratą. Zwykła żałoba trwa rok, choć pamięć o zmarłych w nas zostaje.

Czy w jego przypadku, może nawet podświadomie, myśli o samobójstwie rozszerzonym? Czy myśl: zostałem sam, nikomu nie dowierzam, życie nie ma sensu! Po co ciągnąć to dalej? Naród mnie nie lubi, nie jest godny by ocaleć.

Jego niewolnicy nie zdają sobie z tego sprawy, są zbyt zajęci i upojeni władzą, błyszczeniem w mediach. Niektórzy przeczuwają, Gowin milczy, prezydent Duda „hamletyzuje” choć wykonuje. Prawnicy z kancelarii premiera i prezesa czują smrodek. Coś może pęknąć w samym PiS, nie wszyscy rechoczą. Tylko dlaczego ci, którzy nie są zatwardziałymi pisowcami, a jest ich większość, mają czekać aż ten psychologiczny samolot walnie tak, że się nie pozbieramy? Życzę nam noworocznie, żeby nie doszło do katastrofy.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaPrawo i SprawiedliwośćJarosław Kaczyński
Skomentuj