Grupa naTemat

Prezes pod pręgierzem na rynku w Krakowie

Kolaż: Krystyna Kofta
Ciągle mówi się o pęknięciach w Pisie, choć wydaje się, że ta partia wykonana została z niepękającego materiału. Żelatyna, guma, kauczuk? A jednak coś się tam dzieje. A to przez chwilę hamletyzuje pan prezydent, i zamiast nocą podpisuje papiery o świcie. To znów minister Gowin twierdzi, że nie pozwoli wtrącać się do nauki. Nawet były techniczny premier, pełniący funkcję ministra kultury, jest zaniepokojony rozmachem działalności kulturalnej swej partii.

Podważanie rozkazów prezesa może się źle skończyć dla podważających. Prezes obsadził resorty siłowe siłami silnymi jak cios. Minister Macierewicz coś kombinuje nie tylko z nową komisją smoleńską, ćwiczy grupy obywateli, ma to być obrona cywilna? Daje im broń do ręki. Ciekawe po co i na kogo? Minister Ziobro jak imak wkrótce obejmie żelaznym uściskiem wszystko, sądy, prokuraturę, policję, podsłuchy, jednym słowem stanie się władcą absolutnym.

Pojawia się zasadne pytanie: Dlaczego najjaśniejszy prezes Jarosław Kaczyński daje mu aż takie uprawnienia? Pamiętamy areszty wydobywcze z czasów pierwszych rządów braci Kaczyńskich. Przyjaciółka Barbary Blidy była poddawana psychicznym torturom, obciążyła Blidę, potem odwołała zeznania. Barbara Blida została wcześniej napadnięta i obrabowana, dostała pozwolenie na broń. Mogła myśleć, że o świcie jej dom naszli nie prawdziwi policjanci a przebierańcy? Mogła. A my nawet nie wiemy co się tam stało. Nie było śladów na broni, kurtka policjantki została zamieniona podobno na czystą? Tak pisano, bez znaków zapytania. A „prawie prawniczka”, dziś ważna funkcyjna, Beata Kempa, powiedziała wówczas, że niewinny nie popełnia samobójstwa! Tak mówiła nie bacząc na uczucia rodziny zmarłej. Jej wielka wrażliwość została nagrodzona wysokim stanowiskiem.

I minister Ziobro i ministerka Kempa zdradzili, tak jak i Jacek Kurski. Odeszli od prezesa. Jak się czują wierni żołnierze, którzy przy nim trwali, a nie dostali nic? Kiepsko. Ci co zdradzili raz, mogą znów zdradzić, gdy okaże się, że PiS przesolił miażdżącą reformą, rujnującą prawo, media, i co najważniejsze - gospodarkę.

Wtedy już wszechwładny minister Ziobro, prokurator, sędzia, Wielki Inkwizytor, wszystko w jednym jak jakiś robot wielofunkcyjny - stwierdzi, że nie opłaca mu się firmować prezesa skompromitowanego ugrupowania. Umyje rączki, zgromadzi swoich ludzi i jako szeryf uzdrowiciel, sam bez winy, zamknie w aresztach wydobywczych kolegów. Profesjonaliści z czasów PRL-u, hołubieni przez PiS zajmą się nimi. Po zabiegach wydobywczych wyśpiewają wszystko a nawet więcej, obciążą Jarosława Kaczyńskiego. Wtedy wszechwładny Ziobro postawi prezesa pod pręgierzem na rynku w Krakowie, żeby wszyscy mogli go opluwać. Zrobi to z radością, bo pewnie ciągle wspomina swoje cieniutkie piski, gdy prosił o powrót na łono, a prezes śmiał się!

Czy doprawdy Kaczyński jako ten „wielki strateg” nie zdaje sobie sprawy z paskudnego położenia w jakim może się znaleźć? Czy mamy uwierzyć, że przygotowuje „pana Zbyszka” na swego następcę? Trudno to pojąć. Chyba, że musiał się na to zgodzić z jakichś nieznanych nam powodów. Jeśli myślicie, że nie może spotkać nas już nic gorszego, to pomyślcie o rządach absolutnych tego pana, który niestety już niedługo rządził będzie.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Polityka krajowaJarosław KaczyńskiPrawo i Sprawiedliwość
Skomentuj