POPULARNE Staliśmy się "Chińczykami Europy". Biedniejemy

IDŹCIE Z BLOGIEM

Krystyna Kofta

Krystyna Kofta. Pisarka, felietonistka Twojego Stylu. Urodzona w czepku

Rak

Dziennik Metro poprosił mnie o komentarz do sytuacji, która ma miejsce w wielu szpitalach onkologicznych, gdzie zdiagnozowani pacjenci ze względu na brak pieniędzy muszą czekać na leczenie kilka miesięcy. NFZ uważa, że to nie są sytuacje zagrażające bezpośrednio życiu, a więc mogą poczekać planowo na leczenie. Dziennikarka pyta mnie jakie to we mnie budzi emocje, co dla chorego oznacza przymus czekania, do kogo trzeba apelować?

Można żyć po raku!
Można żyć po raku! Krystyna Kofta
Ja wiem co to znaczy czekać na operację, nawet tydzień, gdy stan jest zaawansowany to wieczność. Nie zajmowałabym się profilaktyką raka piersi, gdybym nie wiedziała jak to boli, psychicznie i fizycznie. A przecież sto razy pisałam o tym, że 50% sukcesu w leczeniu to stan psychiczny, druga połowa to odpowiednie leczenie. Wielokrotnie czekałam długo na wyniki tomografii. Wiem jak mogą się czuć ludzie, którym odmawia się terapii. To trauma niewyobrażalna! To, że żyję i mogę się uśmiechać to zasługa leczenia. Dlatego odpowiedziałam na pytania Dziennika METRO:

Wiele fundacji, organizacji zajmuje się profilaktyką, robi się wiele akcji. Od wielu lat, od czasu mojej choroby – raka piersi – apeluje do kobiet żeby robiły badania, mammografię i USG, żeby nie popełniły błędu zaniechania, jaki ja popełniłam nie badając się. Odpowiednio wcześnie wykryty i od razu LECZONY rak pozwala zachować pierś, nie trzeba się wówczas poddawać mastektomii, czyli usunięciu piersi. Ja musiałam. Chemioterapia i radioterapia w bardziej zaawansowanym stadium ratuje zdrowie, a nawet życie. Nie wolno odwlekać leczenia, a już przerywanie tego rodzaju terapii jest barbarzyństwem. Nie sądzę, aby urzędnicy byli w stanie ocenić komu się należy chemio terapia czy radioterapia. To robią lekarze. Nacisk, presja wywierana na lekarzy, aby rzadziej ordynowali tego rodzaju leczenie, lub później je zaczynali jest karygodnym nadużyciem, ponieważ to sprawa życia i śmierci pacjenta. Uważam, że wszystkie siły polityczne, rządowe, opozycyjne, pozarządowe, powinny współpracować ze sobą.
Wykluczenie ministra zdrowia z debaty o zdrowiu jest czysto politycznym zabiegiem, bo przecież do niego należy zgłaszać postulaty. Czas siąść do okrągłego stołu w tej sprawie bo czas nagli. Nie wiadomo ilu ludzi odejdzie z kwitkiem od okienka przyjęć na terapię, a w efekcie odejdzie z tego świata, przez chore ambicje polityków, którzy nie potrafią się porozumieć nawet w najważniejszych dla obywateli sprawach.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZdrowieRak

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej